sobota, 12 stycznia 2013

Olga Tokarczuk. Prawiek i inne czasy

Prawiek i inne czasy
Autor: Olga Tokarczuk
Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 1996

Między trwaniem a przemijaniem 

Istnieją wydarzenia w życiu każdego z nas, które na długo pozostają w pamięci. Są to przede wszystkim wydarzenia, których doświadczamy po raz pierwszy. We wspomnieniach objawiają się jako urywki, a może nawet jako pojedyncze klatki z filmu – pstryk i już ich nie ma. Najwięcej takich przeżyć ma miejsce w dzieciństwie, a dzieciństwo ma to do siebie, że wyolbrzymia, koloryzuje i nadaje im magiczną otoczkę. Zdaje mi się, że Olga Tokarczuk zna to doświadczenie.


Fabuła Prawieku i innych czasów nie zaczyna się jak zwarta historia. Przy pierwszym podejściu wydaje się, że jest to zbiór opowiadań, które łączy ta sama miejscowość ulokowana na kielecczyźnie: Prawiek. Wraz z biegiem lektury te luźne opowiadania przeplatają się i każdy ma tu swój „czas”. Jest czas Genowefy i Michała, których losy kręcą się wokół młyna, później ich córki Misi i Pawła, jest czas Kłoski, która napawa obrzydzeniem wszystkie okoliczne kobiety za niewierność ich mężów, a później jej córki Ruty, jest czas dziedzica Popielskiego i jego „pouczającej gry dla jednego gracza”, jest czas proboszcza, któremu sen z powiek spędza nierówna walka z rzeką Czarną, no i są aniołowie, których „nikt nie może zobaczyć”, Matka Boska Jeszkotlowska, która nie widzi głównego ołtarza, ale za to widzi wiernych w kościele, jest grzybnia, lipy, no i oczywiście sam Prawiek. Bohaterowie zmieniają się, jak to w rodzinie, z pokolenia na pokolenie, ale ta sama pozostaje miejscowość i jej magia.

Książka Tokarczuk stanowi przemieszanie realizmu z fantastyką. Mamy tu niby zwyczajny bieg historii świata i jej wielkie wydarzenia z XX wieku, jak na przykład dwie wojny światowe, a z drugiej strony miejscowość stanowi tu pewną zamkniętą enklawę i epicentrum rzeczywistości.
„ – Tu jest granica Prawieku – powiedziała Ruta […] dalej już nic nie ma.
– Jak to nie ma? […] a Kielce? […]
– Nie ma żadnych Kielc […] tutaj wszystko się kończy”.

Tokarczuk buduje rzeczywistość, gdzie to, co ożywione i nieożywione, przyrodzone i nadprzyrodzone, ludzkie i zwierzęce miesza się i wpływa na siebie nawzajem. Realizm magiczny jest napędzany tutaj religijnością i wiarą w to, że poza substancjalną materią istnieją siły, których nie widzimy, a które mają wpływ na nasze losy. Realizm magiczny jest napędzany tu zderzeniem człowieka z przyrodą, który raz może być dialogiem innym razem walką. Jest również napędzany spojrzeniem na świat z perspektywy dziecka, z jego ufnością i wiarą w nadprzyrodzoność. Ale niech to nikogo nie zmyli. Nie jest to słodka opowiastka o czarach i cudach. W tej magiczności tym bardziej uderza nas brutalna rzeczywistość, gdzie „żadne dziecko nie byłoby w stanie wyśnić rozstrzelania Żydów, śmierci Florentynki, partyzantów, tego, co zrobili Rucie, bombardowań, wysiedleń, paraliżu matki”.

Należy jeszcze wspomnieć, że cała książka przepełniona jest rozważaniami na temat rzeczywistości. Można się doszukiwać w nich przebłysku różnych teorii filozoficznych czy religijnych z całego świata. Te rozważania autorki wprowadzają czytelnika w refleksyjny stan, gdzie główną osią stają się doświadczenia trwania i przemijalności. Te dwie cechy nie oszczędzają w tej historii nikogo, nawet Boga.

Książkę u jej początków czyta się z zainteresowaniem. Jej magiczność pozwala uruchomić wręcz dziecinną wyobraźnię. Jak wspominałem, każdy ma tu swój „czas”. „Czas” można rozumieć jako pewien wycinek z życia, wycinek, który utkwił nam w pamięci: wycinek z młodości – wyolbrzymiony i udekorowany w nadprzyrodzoność. Niestety wraz z biegiem lektury ten sposób pisania – przynajmniej dla mnie – nie jest najlepszy. Brakuje poczucia utożsamienia się z jakąkolwiek z postaci, a pozostaje jedynie ślizganie się po czyichś wspomnieniach. Między kluczowymi sytuacjami z życia bohaterów pozostają pustki, które mają zapełnić filozoficzne dygresje – o wszystkim i niczym. Pozostaje wrażenie filozoficznego czy religijnego synkretyzmu, gdzie wszystko się miesza i nie pozostaje nic konkretnego. Pomimo końcowych wrażeń, warto przeczytać książkę, nie tylko ze względu na jej magiczność czy refleksyjną naturę, ale przede wszystkim ze względu na własną ocenę jednej z najpopularniejszych współczesnych polskich pisarek. 

-- Brat

6 komentarzy:

  1. Cóż napisać niż tylko -wspaniałą ksiażka

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest w tej książce coś niezwykłego, jakaś magia, która nie pozwala przestać nad nią myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno ma swój specyficzny klimat - czuje się go, gdy się czyta tę książkę. Ale nie przekonała mnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro mimo wszystko jednak warto zapoznać się z lekturą, to moze się za nią porozglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie planuję przeczytanie tej książki w ramach przygotowań do matury :) marzę o czytaniu czegoś innego niż lektury, dlatego "Prawiek i inne czasy" nadaje się idealnie.
    niestety, teraz będę się sugerować tym, że wraz z biegiem fabuły, książkę czyta się coraz gorzej. Tak to jest czytać recenzję książki przed jej przeczytaniem... :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Perry, pamiętaj jednak, że książka może cię miło zaskoczyć, jeśli nie wiele będziesz się po niej spodziewać. Mam nadzieję, że to tylko moje subiektywne wrażenie z tym "coraz gorszym czytaniem", a tobie życzę miłej lektury.

    OdpowiedzUsuń