środa, 15 sierpnia 2012

MNICH. MATTHEW GREGORY LEWIS

The Monk. Matthew Gregory Lewis. 1796.
Mnich. Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Tłum. Zofia Sinko. Rok wydania: 1997.

Mnich autorstwa Matthew Lewisa to wciągająca, przesiąknięta uczuciami i pełna zwrotów akcji powieść o wielkiej miłości, ozdobiona domieszką fantastyki i horroru. Budząca ogromne kontrowersje w czasie swego powstania (ponad 200 lat temu), dziś już nie szokuje w takim samym stopniu, ale nadal wzbudza silne emocje.


Powieść posiada dwa główne, przeplatające się wątki. Jeden z nich to historia opata pewnego hiszpańskiego zakonu, który cieszy się ogromną popularnością, ze względu na wygłaszane przez niego kazania, których wierni przybywają słuchać z najodleglejszych miejsc. Jeszcze bardziej sławna od jego słów, jest cnotliwość, którą się cechuje, wstręt wobec grzechu i występku oraz świątobliwość. Ale nie wszystko złoto, co się świeci. Ambrozjo ulegając pokusie podstępnej Matyldy, stopniowo coraz bardziej popada w sidła grzechu. Drugi zaś wątek to opowieść o markizie de las Cisternas, który zakochawszy się w pewnej dziewczynie, odbywa liczne, długie i niebezpieczne, a przy tym wyjątkowo barwne przygody, aby zdobyć rękę ukochanej. Ona jednak na przekór ich miłości, zostaje osadzona w klasztorze, gdzie będą miały miejsce kolejne niezwykłe wydarzenia. 

Lewis wnosi zupełnie nową świeżość do tematyki popularnych wówczas romansów grozy. Tworzy bohaterów kompletnych, których czyny poparte są konkretnymi motywacjami, a nieustanne wewnętrzne rozterki nadają postaciom wiarygodności. Ponadto autor nie unikał wymownych opisów oddających okrucieństwo i brutalność niektórych wydarzeń, co nadaje tej romantycznej historii nieco ostrzejszego smaku. Konszachty z diabłem, hipokryzja duchownych, czy oddawanie się przyjemnościom cielesnym na terenie klasztoru, to niektóre z sytuacji zawartych w książce, dziś nie robiących specjalnie wielkiego wrażenia, ale swego czasu wywołujących niemało zamieszania, które tym większej przydawało powieści popularności. Lewis mimo wszystko jednak nie stara się na siłę szokować, utrzymuje moralizatorski ton, karząc zło i pozwalając by wszystko dobrze się skończyło, choć nie koniecznie tak jak czytelnik zdołał sobie to wyobrazić. To szczególnie może się podobać, że mimo pewnej schematyczności, znajdzie się tu miejsce na elementy zaskoczenia.

Lewis drwi sobie z fałszywej pobożności zakonników. Akurat to nie jest niczym nadzwyczajnym w tamtych czasach. Podobnie dostrzegał ten problem i piętnował w Polsce Ignacy Krasicki. Autor nie boi się używać czasem mocnych słów, by wyrazić swą niechęć wobec zakłamania i obłudy, pozwalając sobie czasem na ukaranie bohaterów w sposób brutalny i bezwzględny, a miejscami nawet budzący odrazę.

Powieść, mimo że nie należy do najkrótszych, czyta się bardzo szybko. Lewis potrafi wzbudzić zainteresowanie czytelnika mnogością pomysłów i barwnością opisów, jakkolwiek miejscami zdarza mu się z nimi przesadzać, gdzieniegdzie bowiem można odczuć znużenie, gdy sprawa błaha rozpisana jest na kilka stron. Ale poza nielicznymi wyjątkami, kiedy chciałoby się jak najszybciej wrócić do meritum, Lewis oferuje nam zgrabnie napisaną, niepozbawioną lekkiego stylu, wciągającą historię.

Moja ocena: 6/10

9 komentarzy:

  1. Potrafisz wyłowić naprawdę ciekawe perełki książkowe. O ,,Mnichu'' nie słyszałam nigdy wcześniej, ale bardzo mnie zaciekawiła tematyka tej powieści oraz fakt, iż jest to mieszanka horroru połączonego z fantastyką a mi osobiście taka domieszka gatunkowa bardzo odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nazwisko Lewisa jest mi znane, jednak nigdy nie miałam okazji poznać jego twórczości, a widzę, że to błąd, że wiele tracę.

    OdpowiedzUsuń
  3. @cyrysia mnie prawdopodobnie Mnich też by umknął, gdyby nie to, że dość przypadkowo znalazłem go wśród starych książek. Ja też bardzo lubię takie mieszanki, z tym, że należy brać pod uwagę rok powstania książki i to nie do końca jest rodzaj horroru znany w dzisiejszych czasach i zapewne nie do każdego to trafi. Mnie się wszakże podobało i ze swej strony gorąco polecam:-)

    @toska82 może nie tracisz aż tak wiele, ale na pewno warto;)

    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam wchodzić na inne blogi z recenzjami i poznawać pozycje, które mają już swoje lata. Co prawda, nie mam nic przeciwko opiniom o nowych książkach, bo są jak najbardziej potrzebne, ale dzięki takim recenzjom jak ta, czytelnicy mogą dowiedzieć się o istnieniu fascynującej powieści, tak jak ja teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się więc, że mogłaś znaleźć tu coś ciekawego:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Ksiązka jest mi znana :) Na polonistyce to lektura obowiązkowa, więc czytałam ja i wielu innych studentów :) Chętnie przeczytałabym ją jeszcze raz, świetna powieść, ponadczasowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. fantastyka i horror w jednym, i to sprzed 200 lat? nawet taki sceptyk jak ja chętnie by się za to zabrał. współczesna fantastyka jest dla mnie zbyt przekombinowana, dlatego jest szansa, że w "starociach" znajdę coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dłuższego czasu się za nią zabieram, ale teraz już nie odpuszcze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Może i bym się skusiła, ale szczerze mówiąc odrzuciły mnie słowa: "moralizatorski ton" i wątki religijne. To akurat dwie rzeczy, których nie trawię. Historia wydaje się być ciekawa, ale nie w moim guście.

    OdpowiedzUsuń